Strona 1 z 1

Po Piekoszowie - wrażenia

: 05 cze 2017, 8:11
autor: h@brovnick
2h31min Fan, 4h43min Master - już same czasy zwycięzców pokazują przed jak wymagającym wyzwaniem stanęli wszyscy w Piekoszowie. Trasa wyznaczona przez GITa chyba na długo zostanie w pamięci. Pogoda też dołożyła swoją cegiełkę i wszyscy, którzy ukończyli swoje dystanse mogli być z siebie dumni na mecie. Brawo Wy !!!
Chciałbym napisać też Brawo Ja, ale jakaś cholerna kumulacja problemów technicznych przed 1 bufetem spowodowała, że byłem w stanie dojechać tylko do 2 bufetu i zrezygnować z dalszej jazdy. :( Zerwany łańcuch, wygięty hak oraz przerzutka, naprawiłem najlepiej jak umiałem ale i tak napęd żył swoim własnym życiem i nie pozwolił do końca delektować się trasą a z relacji kolegów, którzy ukończyli maraton bez takich przygód jak ja wiem, że było co jechać. Nie pozostaje nic innego jak solidnie przygotować sprzęt i siebie na następny termin 25.06 Kielce gdzie trasa powinna być równie dobra.
Na koniec podziękowania dla organizatorów za ułatwienie wejścia do 1 sektora. Tym razem obyło się bez kolejek i tłoku jak w Miedzianej Górze. 8-)

Re: Po Piekoszowie - wrażenia

: 06 cze 2017, 8:24
autor: Pirx
To teraz licytacja kto ile zaliczył ukąszeń komarów :) Ja mam ponad 30 (chyba dziabały mniej więcej według miejsca Open), w większości na ramionach, z tyłu nieco ponad łokciami. Akurat w tych miejscach bydlaków nie widać, a kiedy się kręci powoli na podjeździe, to nawet odgonić się nie ma jak. O dziwo niewiele mam na nogach, raptem 4 na łydkach, jedno na udzie z tyłu i dwa na pośladku, dziabnęły przez spodenki, sukinsyny :)

Re: Po Piekoszowie - wrażenia

: 06 cze 2017, 14:43
autor: s_krzycho
Trasa super! Komary i inne insekty dały się mocno we znaki ... nawet bardzo :evil: . Najważniejsza uwaga ... przejazd kolejowy ok. 3 km. Ludziska opanujcie emocje na przyszłość! Przepychanie się na siłę pod opuszczonymi szlabanami, to jakieś nieporozumienie. Przejazd pociągu pośpiesznego trwał może do kupy ze 3 minuty i bez problemu dojechaliśmy do końcówki grupy, która tak desperacko przedzierała się pod szlabanami. Po co tak ryzykować i doprowadzać do mega stresu dróżniczki? Oby to zachowanie nie "zemściło się" w jakiś sposób w przyszłym roku, jak ORG będzie rozmawiał z lokalnymi władzami o organizacji kolejnej edycji tego maratonu :roll:

Re: Po Piekoszowie - wrażenia

: 06 cze 2017, 15:37
autor: perfectstrenger
pytałem ORG-ów przed zawodami, czy wszystko dograne z tym przejazdem. Tak, tak, oczywiście. Hmmm...

Re: Po Piekoszowie - wrażenia

: 06 cze 2017, 16:58
autor: ludwik75@o2.pl
Prawda jest taka że powinna być wprowadzona neutralizacja może trzy minuty to nie dużo ale odrabianie tych trzech minut zemsciło sie w końcówce maratonu.Przechodzenie pod szlabanami uważam za naganne i takie osoby powinny zostać zdyskwalifikowane .

Re: Po Piekoszowie - wrażenia

: 06 cze 2017, 20:28
autor: kantele
Najlepsza trasa ever! :D:D:D Jechałam na oparach ale dojechałam :) Fantastycznie!

Re: Po Piekoszowie - wrażenia

: 06 cze 2017, 20:40
autor: cywil
Mnie tam komary nie gryzły, widocznie za szybko jechałem z czołówką :), ale ten stres z przejazdem na długo utkwi mi w pamięci ... myślałem, że te 5 minut opóźnienia wystarczy aby nie było tak niebezpiecznej sytuacji :shock:

Co do trasy to bardzo fajna, ale przyznać się kto zjechał na FAN/Master tą kamienistą ścianę przed drugim bufetem ?, ja nie mogłem wyhamować i poszedłem lewą stroną, a tam było tak stromo, że prawie przeleciałem przez kierownicę na samym końcu, jak wpadłem w tą betonową rynnę ... ale doświadczenie mam, więc dałem radę ... licznik pokazał 42% pochyłości w tym miejscu !.

Dzięki też obsłudze tego bufetu (22 i 37km) za bardzo sprawne działanie i polanie wodą w ten niesamowity upał ;)

Re: Po Piekoszowie - wrażenia

: 07 cze 2017, 21:17
autor: Krysia
Trasa bardzo ciężka od końcówki pierwszej pętli gdzieś do połowy drugiej jechałam bardzo wolno. Rzeczywiście nie było łatwo, satysfakcja z ukończenia jest, chociaż chyba wolę tak do 6 godzin jechać no i gdybym miała wybierać, to nie kocham takich łąk, jak w końcówce. A na komary ciągle polowałam i nawet nie mam aż tak dużo ukąszeń. Podziwiam tych, którzy utrzymali równe mocne tempo na tej trasie. Bufety bardzo ratowały sytuację, dzięki za obsługę.